jeden komentarz

Zwiedzając Barcelonę – Gaudi, La Rambla i FC Barcelona

Opublikowano: Lipiec 11, 2013

jeden komentarz

barcelona-main
Stolica Katalonii uznawana jest za jedno z najbardziej ekscytujących miast Hiszpanii, a może i całej Europy. Jej niepowtarzalne położenie nad Morzem Śródziemnym i wspaniałe budowle Gaudiego w magiczny sposób przyciągają turystów z całego świata. Z tychże powodów również i ja postanowiłem odwiedzić Barcelonę.

Port lotniczy, przejazd, pierwsze wrażenie

Z lotniska El Prat (Terminal II) na obrzeżach Barcelony transfer autobusem do centrum miasta zajmuje około 15 minut. W Hiszpanii zbliża się czas wyborów, więc trasa wiedzie przez ulice poobklejane bilbordami z katalońskimi kandydatami do rządu. Mój przystanek to Placa d’Espanya, który jest jednym z najważniejszych placów w Barcelonie (a przy okazji jednym z najważniejszych węzłów komunikacyjnych, łączącym główne ulice miasta). To tutaj wznoszą się dwie wieże, stanowiące bramę do dzielnicy Montjuic, w której to w 1992 r. miały miejsce letnie igrzyska olimpijskie. Na środku Placa d’Espanya stoi monumentalna rzeźbiona fontanna, zwieńczona napisem: Hiszpania poświęcona Bogu. Po drugiej stronie placu znajduje się ogromne centrum handlowe w kształcie koła, które przypomina mi troszkę nasz katowicki „Spodek”. Z placu udaję się na piechotę do mojego Hostelu na Carrer del Comte Borreli.

Kolejny dzień pobytu poświęcam swobodnemu poznawaniu miasta. Idąc w kierunku morza z daleka widzę już słynny pomnik Krzysztofa Kolumba, który upamiętnia powrót żeglarza z wyprawy do Indii. Pomnik ten, znajdujący się niedaleko portu, jest również początkiem najpopularniejszego deptaka w Barcelonie – La Rambli.

Zanim jednak – jak tłumy turystów – podążę słynną ulicą, decyduję się na zwiedzenie wybrzeża, które jest jednym z największych w całej Hiszpanii. Dzielnica portowa zajmuje całą południową część wybrzeża, jeśli więc nie interesują kogoś statki (w tym bardzo luksusowe jachty!),  to nie ma on tu czego szukać. Idąc w kierunku północnym powoli zmienia się pejzaż. Spacer bulwarem Passeig de Colom sprawia ogromną przyjemność. Dochodząc do Moll de la Fusta mijam liczne restauracje, bary, sklepy z pamiątkami. Zachwycam się również nowoczesną architekturą nadbrzeża. W pobliżu znajduje się nowoczesne muzeum morskie, którego jednak nie zdecydowałem się zwiedzić. Nad głową co jakiś czas mija mnie kolejka, która prowadzi z dzielnicy Montjuic  do wieży na samym końcu wybrzeża. Wreszcie na skraju północnego nabrzeża docieram do pięknej, piaszczystej plaży. Z racji tego, że moja wycieczka odbywa się w listopadzie, jest tu cicho i spokojnie – idealnie, aby chwilę odpocząć.

La Rambla

Kolejny etap mojego zwiedzania rozpoczynam od powrotu do kolumny Kolumba i spaceru w głąb miasta najbardziej chyba znanym bulwarem –  deptakiem La Rambla. Przecina on starówkę, zaczynając się od Placu Catalunya i biegnąc aż do portu. Ten szeroki deptak stanowi idealne miejsce spotkań oraz obserwacji ulicznych artystów i handlarzy. Tu także pełno jest restauracji, barów, sklepików i kwiaciarni. Sporo jest także sklepów sportowych, promujących najlepszą barcelońską drużynę piłkarską – co krok zobaczyć można wystawę, na której centralne miejsce zajmują koszulki w krwisto-niebieskie pasy (oczywiście koszulki opatrzone są wyłącznie numerem 10 i nazwiskiem Messiego). W wybranych sklepach bądź punktach na Rambli zakupić można bilety na mecz FC Barcelony. Prócz tego, 2-kilometrowy bulwar pełen jest też smacznych kąsków architektonicznych (wspomniany wcześniej pomnik Kolumba, Muzeum Morskie czy Opera Liceu), a także licznych atrakcji kulinarnych. Myślę tu przede wszystkim o targu La Boqueria, gdzie smakosze mogą kupić wszystko, czego tylko dusza zapragnie.

Uliczki prostopadłe do La Rambli prowadzą do wspaniałych budowli, głównie autorstwa znakomitego architekta Antonio Gaudiego.

Na początek postanawiam zwiedzić dzielnicę zwaną Barri Gotic, znajdującą się po prawej stronie bulwaru. Tę średniowieczno-gotycka zabudowę miasta na pewno trzeba zobaczyć.

wybrzeże barcelonyplaca espanyapark guell

Zabytki Gaudiego

W pobliżu Rambli odnaleźć można co najmniej kilka projektów Gaudiego. Zwiedzającym udostępniony jest dom rodzinny tego architekta, godna zobaczenia jest także Katedra La Sala, która bardzo przypomina inny projekt Gaudiego, a mianowicie katedrę w Palmie na Majorce, a także Casa Mila, znana bardziej jako La Pedrera, która odróżnia się od pobliskich budynków swym niecodziennym, falistym kształtem.

Oprócz wielu innych domów, zaprojektowanych przez mistrza Gaudiego, na szczególną uwagę zasługują jeszcze Park Guell oraz słynna katedra, Sagrada Familia. Żeby jednak dostać się do tych zabytków trzeba skorzystać z autobusu lub metra – ja wybieram transport podziemny, który jest zdecydowanie szybszy.

Sagrada Familia

Stacja metra znajduje się tuż przy katedrze, tak więc każdemu kto wychodzi z podziemi od razu ukazuje się przed oczyma dzieło życia Antonio Gaudiego.

Czegoś takiego nie widziałem jeszcze nigdy w życiu. Przepiękna, wysmukła budowla zachwyca swoją strukturą, kolorystyką i  dekoracją nawiązującą do form roślinnych.

Prace nad tym arcydziełem, któremu Gaudi poświęcił najwięcej uwagi i ostatnie lata swego życia, rozpoczęły się w 1884 r. i trwają do dziś., lecz planuje się ją ukończyć w ciągu najbliższych 15 lat. Do finalizacji projektu konieczne jest jeszcze ukończenie kilku wież, wnętrze natomiast jest już prawie w całości wykończone.

Bez zbędnej kalkulacji kupuję bilet za 16 Euro (pieniądze przeznaczone są na ukończenie kościoła, cena zawiera także wjazd na jedną z wież). Zanim jednak wejdę do środka, z wielkim zachwytem przyglądam się rzeźbom na zewnętrznych ścianach katedry. Przedstawiają one różne dzieje Ewangelii – narodziny Chrystusa, ukrzyżowanie, kuszenie przez szatana, zaparcie się Piotra i wiele innych. Wjazd na jedną z wież daje możliwość zobaczenia wspaniałego widoku na panoramę miasta oraz przyjrzenia się z bliska dachowi katedry, który jak wszystkie dzieła Gaudiego, jest wyjątkowy (warto zobaczyć chociażby kolorowe kominy). Jeśli jednak ktoś ma klaustrofobię, lepiej niech nie wyjeżdża na górę. Klatka schodowa, którą opuszcza się wieżę, jest bardzo ciasna, a schody są tam bardzo strome.

Wnętrze katedry jest czymś niewyobrażalnym. Z całą pewnością zapada w pamięć i nie da się pomylić z żadnym innym kościołem. Gaudi nadał katedrze piętno swego oryginalnego stylu, traktował bowiem budowanie jako proces organiczny, na placu budowy tworzył rodzące się kształty, zmieniając je z zgodnie z coraz to nowszą wizją. Jego natchnieniem były kolory i kształty natury, czego efekty możemy dziś podziwiać w postaci pięknych witraży czy niesamowitego Ołtarza.

Tuż obok katedry znajduje się mały park z niewielkim stawem. Jest to idealne miejsce na zrobienie kilku pamiątkowych zdjęć, co właśnie czynię.

sagrada-familia la-pedrera pomnik-kolumba

Park Guell

Kolejnym odwiedzonym przeze mnie miejscem w Barcelonie jest Park Guell, zaprojektowany przez Gaudiego dla przyjaciela Eusebio Guella. Punktem centralnym jest duży plac, wokół którego wiją się mozaikowe ławki. Plac otaczają liczne palmy, na których swe gniazda mają zielone papużki. Środek placu stanowi świetne miejsce dla drobnych handlarzy pamiątkami. W całym parku odnaleźć można bardzo dużo elementów z mozaiki (wejście do parku, salamandra, sufit pod placem, kilka domków), która jest bardzo charakterystyczna dla tego architekta. Wysoko w parku, pośrodku bujnej roślinności króluje ceramiczny smok, a za nim schody prowadzące do Sali Hipostila – poukładane ogromne głazy, które są znakomitym punktem widokowym na miasto i srebrzące się morze. Park jest miejscem spotkań mieszkańców Barcelony, jest także bardzo oblegany przez turystów. Jego minusem jest jednak fakt, iż nie ma tam możliwości rozłożenia się gdzieś na kocu – takich terenów w tym parku po prostu nie ma. Mimo to, z całą pewnością jest to obowiązkowy punkt w czasie zwiedzania miasta.

Klub sportowy FC Barcelona

Barcelona to jak wiadomo dwa kluby piłkarskie: FC Barcelona i Espaniol Barcelona. Będąc cztery dni w Barcelonie widziałem tylko jedną wystawę z koszulkami Espaniolu, natomiast koszulki i inne gadżety tego bardziej znanego i utytułowanego klubu można spotkać na każdym rogu całego miasta. Dlatego również i ja, zafascynowany tym klubem sportowym, udaję się do dzielnicy Les Corts na słynny stadion Camp Nou. Ze stacji metra Les Corts trzeba przejść 10 minut spacerem, aby dostać się na tereny klubu FC Barcelona. Zanim dotrze się na stadion, mijam kolejno były obiekt FC Barcelony Camp de Les Corts, halę sportową Palau Blaugrana, gdzie swoje mecze rozgrywają koszykarze, piłkarze ręczni oraz zawodnicy futsalu. Na samym końcu tego kompleksu mieści się stadion piłkarski najlepszej drużyny świata. Aby wejść do środka trzeba wykupić bilet. Nie zniechęca mnie nawet cena biletu – zwiedzanie muzeum klubu oraz wejście na stadion kosztuje bagatela 40 Euro. Aby dostać się do muzeum, należy przejść przez korytarz wypełniony ogromnymi bilbordami z podobiznami piłkarzy Barcelony. W muzeum prezentowane są wszystkie historyczne pamiątki – głównie te dotyczące drużyny piłkarskiej, ale także siatkarskiej i koszykarskiej. Stare pamiątki łączą się z nowoczesną formą przekazu – przy każdym stanowisku umieszczone jest multimedialne okno, które przybliża zwiedzającym historię klubu. W całej galerii nie brak przedmiotów związanych z Johanem Cruijffem, Stoiczkovem, Ronaldo oraz obecnymi gwiazdami, z Lionem Messim na czele. W centralnym miejscu muzeum znajdują się trzy złote piłki, jakie ten argentyński zawodnik otrzymał zdobywając trzy razy z rzędu tytuł najlepszego piłkarza świata. Po zwiedzaniu muzeum czas na stadion. Ogromne wrażenie robi już samo wejście. Na początek płytę stadionu zobaczyć można z wysokości połowy trybun, znakomicie więc widać piękno i ogrom całego obiektu. Następnie w drodze na dół, przechodzi się przez pomieszczenia dla komentatorów. Do zwiedzania dostępna jest też przykładowa szatnia zawodników, która niestety nie robi wielkiego wrażenia. Wiele polskich klubów ma lepiej wyposażone szatnie niż ta barcelońska.  Zastanawiam się tylko, czy szatnia w której przebierają się najlepsi piłkarza świata w rzeczywistości przypomina tę udostępnioną zwiedzającym… Następnie zobaczyć można salę konferencyjną, a stamtąd do pokonania zostaje już tylko korytarz prowadzący na płytę boiska, pokrytą zieloniutką i równo przyciętą trawą.

Choć spacer korytarzami stadionu trochę zniechęca (bardzo stare, zniszczone mury oraz stanowiska komentatorskie, które wołają o renowacje), czuć tam niesamowitą atmosferę i historię klubu.

Jedna myśl na temat “Zwiedzając Barcelonę – Gaudi, La Rambla i FC Barcelona”

  1. Zamiast czytać wpisy na blogach o Barcelonie przed wyjazdem, to czytam po powrocie. Wszystko dlatego, że miasto faktycznie czaruje. Teraz wiem, że AD 2014 muszę tam zajrzeć na kilka dni, by ponownie wtopić się w ten klimat i na spokojnie pospacerować…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*