brak komentarzy

Z wizytą u hrabiego, czyli bajkowy pałac w Mosznej

Opublikowano: Sierpień 12, 2014

brak komentarzy

Pałac w MosznejOd dawna pałac ten był na mojej liście miejsc, które trzeba koniecznie odwiedzić. Nigdy wcześniej jednak nie było okazji, żeby tam pojechać. Na szczęście w tym roku wakacje spędzaliśmy na Dolnym Śląsku – w drodze powrotnej, zjeżdżając trochę z trasy, (ale bez dłuższego zastanowienia!) podjechaliśmy do Mosznej, by na własne oczy zobaczyć jak w rzeczywistości wygląda realizacja „wizji pijanego cukiernika”.

Sama Moszna, leżąca w województwie opolskim (ok. 35 km od Opola), jest niewielką wsią, ciekawą dla turystów co najmniej z trzech powodów: kwitnących azalii, stadniny koni olimpijskich i oczywiście bajkowego pałacu.

Azaliowa kraina

Jeśli chodzi o azalie: każdy, kto jest ich wielbicielem, powinien udać się do Mosznej w maju – wówczas, gdy teren zamku rozkwita różnobarwnymi kwiatami, obchodzone jest Muzyczne Święto Kwitnącej Azalii, a w pałacowej kaplicy organizowane są z tego tytułu koncerty muzyki poważnej (w tym roku odbyła się już 30. edycja tej imprezy). Nam niestety nie udało się odwiedzić tego miejsca wiosną, ale sądząc po ilości krzewów azalii i rododendronów rosnących na terenie zamkowego parku, jestem przekonany, że jest tam wtedy niezwykle kolorowo i przepięknie!

Moszna zamekmoszna witrazemoszna kaplica

Gniade, kare i kasztanki

Warta uwagi jest także tamtejsza stadnina koni. Mieści się ona nieopodal pałacu, na terenie zabytkowego parku. Aby wejść na teren stadniny, należy zaopatrzyć się w bilet wstępu – koszt: 4,00 zł (dodatkowo – tu informacja dla tych, którzy podróżują z dziećmi – uprawnia on do wejścia na mały plac zabaw, do Pawilonu Myśliwskiego oraz mini-zoo).

Stadnina w Mosznej rozpoczęła swą działalność w 1948 r. Wtedy to, do doskonale zachowanych zabudowań majątku hrabiego von Tiele-Winckler, przeniesiono z prywatnych majątków (rozparcelowanych w wyniku reformy rolnej) pierwsze 25 klaczy pełnej krwi angielskiej.
Aktualnie, oprócz wyścigowych koni pełnej krwi angielskiej, hodowane są tam również konie „szlachetnej półkrwi”, które startują w sporcie jeździeckim we wszystkich dyscyplinach. W sumie stado liczy dziś około 200 sztuk koni obu ras.

Na terenie stadniny można pojeździć konno (na ujeżdżalni, w padoku lub w terenie), możliwa jest także nauka jazdy na lonży. W ofercie znajdują się przejażdżki bryczką (150,00 zł/h) oraz – specjalnie dla dzieci – przejażdżki na kucyku. Niestety z tych atrakcji, ze względu na brak czasu, nie było nam dane skorzystać.

Prócz pięknych i szlachetnych zwierząt, jakimi niewątpliwie są konie, warto też poświęcić chwilę samej infrastrukturze stadniny – zabudowania pochodzą jeszcze sprzed I wojny światowej. Zobaczyć tu można zabytkową krytą ujeżdżalnię oraz dwa place treningowe. Nieopodal znajduje się hipodrom Moszna, gdzie odbywają się m.in. zawody konne w skokach przez przeszkody. Ponadto obszar stadniny stanowią także rozległe łąki, stawy, pastwiska i – oczywiście – tereny parkowe i leśne.

moszna kawiarniamoszna schodymoszna gabinet

Jak z bajki

Na koniec największa atrakcja – pałac. Monumentalny (o powierzchni 7000 m2 i kubaturze 65.000 m3), zadziwiający architektoniczną wyobraźnią i rozmachem, posiada podobno 365 pomieszczeń oraz 99 wież i wieżyczek – przez co nie bez powodu porównywany jest z zamkiem Śpiącej Królewny z Disneylandu 🙂 .

Pałac zbudowany był w XVII wieku. W roku 1866 stał się własnością rodziny von Tiele-Winckler z Miechowic, pruskich potentatów przemysłowych. W roku 1896 na skutek pożaru, zniszczona została barokowa część pałacu. Odbudową i rozbudową budynku zajął się wówczas hrabia Franz Hubert, któremu zawdzięczamy aktualny wygląd zamku. Rodzina Tiele-Winckler mieszkała w Mosznej do końca drugiej wojny światowej (w 1945 r. w obawie przed Armią Czerwoną uciekli do Niemiec). Sam zamek w czasie wojennej zawieruchy na szczęście nie ucierpiał, jednak stacjonujący tam Rosjanie zdewastowali zamkowe wnętrza i skradli wiele wartościowych elementów wyposażenia (podobno chcieli nawet wysadzić pałac, ale szczęśliwie nie zdążyli…). Później znajdowały się tam biura Służby Bezpieczeństwa, a od 1972 do 2013 roku zamek służył za budynek szpitala leczenia nerwic i depresji (późniejsze Centrum Terapii Nerwic). Obecnie kilka pomieszczeń udostępnionych jest zwiedzającym, część zaś przeznaczona została na cele usługowe (hotel, sale konferencyjne).

Wejście na teren parkowo-pałacowy wiąże się z opłatą w wysokości 6,00 zł/os. Ponieważ przyjechaliśmy samochodem, wcześniej oczywiście musieliśmy zapłacić jeszcze za parking. Polecam od razu zatrzymać się na pierwszym parkingu (bliżej kościoła) – tutaj jest realna szansa, że znajdzie się dla nas jakieś miejsce (a w drodze do zamku będziemy mieli jeszcze okazję posmakować pajdy chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem :)). Koszt parkingu: 5,00 zł/dzień. Drugi parking, nieco bliżej zamku, jest dużo mniejszy i ciągle przepełniony.

moszna bibliotekamoszna kominekmoszna salon

Po wejściu do parku, od razu przed oczyma wyrasta nam olbrzymi, bajkowy pałac. Widok wręcz zapiera dech w piersiach. W tym miejscu obowiązkowo musieliśmy zrobić kilka fotek (zresztą nie tylko my! ;)), po czym udaliśmy się wprost do zamku – dochodziło południe, a zwiedzanie rozpoczyna się zawsze o pełnej godzinie. Bilety wstępu można nabyć w pałacowym holu (koszt: 10,00 zł), tam też można się zaopatrzyć w przeróżne pamiątki: okolicznościowe monety, puzzle czy widokówki.

Zwiedzanie możliwe jest tylko z przewodnikiem (może i dobrze, bo te kilka pomieszczeń udostępnionych dla zwiedzających można by „oblecieć” w 15 minut, a tak – oprowadzanie po pałacowych murach trwa około godziny, a przewodnik bardzo ciekawie opowiada o historii i dawnych właścicielach majątku). Trasa rozpoczyna się we wspomnianym wcześniej holu, w którym do dnia dzisiejszego zachowała się oryginalna XIX-wieczna posadzka. Następnie przechodzi się do dawnej jadalni (aktualnie pełniącej tę samą funkcję), gdzie ściany usłane są przepiękną sztukaterią. Kolejnym pomieszczeniem jest oranżeria. Niestety z dawnych roślin nic już nie pozostało. Najstarsze okazy mają po 50-60 lat.

Z oranżerii przechodzimy do kawiarni. Na uwagę zasługuje tu oryginalny kominek oraz prowadząca na piętro drewniana klatka schodowa, po której niegdyś wchodzili goście na spotkanie z hrabią. Ściana z kominkiem pokryta jest współczesnym malowidłem (oryginalny kilim, zdobiący niegdyś ściany został zniszczony przez czerwonoarmistów), zaś w sufitu zwisa olbrzymi (także współczesny) żyrandol.

Kolejne pomieszczenie, do którego wchodzimy, to tzw. Pokój pod Pawiem. Obecna nazwa nawiązuje do sylwetki pawia, znajdującego się nad drzwiami na ściennej sztukaterii. Dawniej była to Sala Lustrzana, niestety lustra nie przetrwały wojny. Ich miejsce wypełniają dziś namalowane na ścianach wizerunki polskich ptaków chronionych.

Stamtąd udajemy się do biblioteki, w której znajdują się olbrzymie, oryginalne regały (księgozbiór niestety nie jest już oryginalny – można tam znaleźć nawet serię „Harrego Pottera”…), a później do Galerii, dawnej sali balowej, w której obecnie odbywają się różne wystawy i koncerty.

Następnie przechodzimy do najpiękniejszego pomieszczenia – Gabinetu Hrabiego. Na szczególną uwagę zasługują tu – jakimś cudem ocalałe – okienne witraże o tematyce myśliwskiej. Warto też przyjrzeć się drewnianemu obramowaniu drzwi, kominkowi oraz oryginalnemu biurku hrabiego. W tej sali – jako jedyne w całym pałacu – zachowało się także autentyczne zwierciadło. Warto też poświęcić chwilę umieszczonym w gablotach fotografiom, które przedstawiają wygląd zamkowych pomieszczeń jeszcze przed wojną.

Ostatnia na trasie zwiedzania jest neogotycka kaplica (zaraz po wojnie pomieszczenie to służyło jako stajnia dla koni!, obecnie odbywają się tam koncerty). Zachowały się tam fragmenty witraży oraz bogato zdobione balkony.

moszna zamekmoszna park zamkowymoszna zamek

Pod lipami

Po wyjściu z kaplicy wchodzimy do parku, a naszym oczom ukazuje się od razu basen z fontannami (warto tu zrobić sobie kolejne pamiątkowe zdjęcia – z bajkowym pałacem w tle). W tym miejscu kończy się już trasa zwiedzania z przewodnikiem. Jeśli ktoś czuje się nieco rozczarowany ubogim wyposażeniem wnętrz oraz niewielką liczbą pomieszczeń udostępnionych zwiedzającym, widok parku i pałacu z zewnątrz (!) powinien mu ten niedosyt zrekompensować.

Sam park stworzony jest w stylu krajobrazowym i nie ma sprecyzowanych granic (płynnie łączy się z lasem, polami i łąkami, a jego powierzchnia wynosi aż 250 ha!). Geometryczny charakter ma jedynie oś gówna – począwszy od bramy z gladiatorami, poprzez aleję dębów czerwonych oraz aleję kasztanowców prowadzi ona do pałacu, a następnie przechodzi w aleję lipową (rosnące tam lipy liczą sobie po 200 lat) z biegnącymi wzdłuż niej kanałami, aż do pozostałości pomnika Huberta von Tiele-Wincklera. Nieco dalej znajduje się cmentarz rodzinny dawnych właścicieli majątku.

Dawniej kanały biegnące symetrycznie wzdłuż alei lipowej oraz liczne parkowe stawy połączone były w jeden system wodny i pozwalały z łodzi podziwiać park i jego ciekawą roślinność. Dziś niestety nie ma już takiej możliwości. Zachęcam jednak do odbycia długiego spaceru po moszniańskim parku. Widoki są naprawdę fantastyczne, a do tego spokój, cisza, śpiew ptaków… Można też przysiąść na kocu pod dorodnym rododendronem lub 300-letnim dębem i poczytać książkę, zorganizować rodzinny piknik albo pograć w badmintona. I nie warto przerażać się liczbą turystów (zwłaszcza w sezonie letnim) – w rozległym parku każdy znajdzie miejsce dla siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*